Pismo Prezesa UTK dot, wypadków na przejazdach kolejowych

Dodane 12 listopada 2019 przez Witold Bardziński

Większość bocznic kolejowych dostała pismo od Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego. Pan Prezes przekazuje do realizacji zalecenia wydane przez Państwową Komisję Badania Wypadków Kolejowych. Część tych zaleceń dotyczy bocznic kolejowych, Termin odpowiedzi 15 listopada 2019 r. Co robić? Postaram się pomóc. Zapraszam WB.


Przede wszystkim spokój, Szanowni Państwo. Radzę zaparzyć sobie dobrej kawy, parę wdechów i zapraszam do czytania mojego Blogu WB. Dlaczego? Otóż doszły mnie już słuchy, że już krążą pewne osoby po bocznicach i kombinują jak tu zarobić i mają podkreślone na czerwono parę zdań z ww. pisma Prezesa UTK, ale dlaczego zaczynają czytać to pismo od str. 4? Gdzie napisano:

„Przypominam również, że Prezes UTK zobowiązany jest do prowadzenia nadzoru

nad realizacją przez podmioty rynku kolejowego wydanych zaleceń oraz, w przypadku

stwierdzenia niespełnienia określonych wymagań, do podjęcia działań w celu

ich wyegzekwowania.

W przypadku, gdy otrzymane odpowiedzi nie będą wyczerpywały wymagań wskazanych

w niniejszym piśmie, informuję, że w ramach ustawowych uprawnień, na podstawie

art. 13 ust. la pktS w związku z art. 281 ust. 9 ustawy o transporcie kolejowym, Prezes UTK

może przeprowadzić działania nadzorcze, podczas których dokona sprawdzenia

wiarygodności przekazanych informacji o realizacji wyżej wskazanych zaleceń, a także

przesłanek, które zadecydowały o określeniu, że dane zalecenie nie dotyczy Państwa

przedsiębiorstwa.

Ponadto, zgodnie z zapisem art. 281 ust. 9d ustawy o transporcie kolejowym, w przypadku

braku podjęcia postępowania zgodnego z zaleceniem przekazanym przez Prezesa UTK

do realizacji, albo nieosiągnięcia porozumienia co do sposobu jego wdrożenia, Prezes UTK

może, w drodze decyzji, nałożyć obowiązek terminowego wdrożenia zalecenia,

uwzględniając konieczność zapewnienia systemowego podejścia do zarządzania

bezpieczeństwem i minimalizacji ryzyka w transporcie kolejowym.

Dodatkowo, na podstawie art. 66 ust. 2aa ustawy o transporcie kolejowym, Prezes UTK,

uwzględniając zakres naruszenia, dotychczasową działalność podmiotu oraz jego możliwości

finansowe, może nałożyć, w drodze decyzji, karę pieniężną w wysokości stanowiącej

równowartość do 5000 euro za każdy dzień zwłoki  (podkreślenie i pogrubienia czcionki dokonane przez autora – Blog WB.) w wykonaniu decyzji stwierdzającej

naruszenie przepisów z zakresu kolejnictwa i określającej zakres naruszenia oraz termin

usunięcia nieprawidłowości”.

No i już blady strach padł na Wszystkie bocznice, tak jak na mnie w Halloween, gdy chmary dzieciaków wymuszały do mnie po cukierki – mówiąc „albo cukierek albo psikus”, wolałem dawać te cukierki dla spokoju… co sobie wtedy myślałem? No, że dobrze, że już nikt mnie przynajmniej w pracy nie straszy, a tu masz babo placek, za parę dni, telefonują do mnie firmy w których zarządzam bezpieczeństwem i pytają – co robić? Taką pierwszą informację dostałem w dniu 5 listopada o godz. 6.10 od Pana Marka (pozdrawiam serdecznie – życzę wytrwałości – Pan Marek dba o zdrowie w ten sposób, że urządzenie liczy jemu ilość przechodzonych kroków, robi tych kroków codziennie około 10 000, efekty są, stąd życzenia dalszej wytrwałości), a że w temacie pojawiły się słowa PKBWK (Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych) obudziłem się ostatecznie. No czytam, czytam i myślę wreszcie!!! No wreszcie Szanowni Państwo może dotrze do nas, że mając bocznicę na której jest przejazd w naszej infrastrukturze, my za niego odpowiadamy!!! Nie PKP PLK, ani nie Miasto czy Gmina tylko MY – użytkownicy bocznicy.

No dobrze „bardziński” marudzisz a co my mamy odpowiedzieć na to pismo, jak w ogóle nie mamy przejazdów, a to pismo dostaliśmy 8.11. o godz. 14??? (pozdrawiam serdecznie Pana Janusza – dużo Zdrówka) co robić!!!

Zacznijmy od str 3 – gdzie napisano:

–              nr 4 i 5 z Raportu nr PKB WKlO 1120 19 skierowane są do wszystkich zarządców

infrastruktury (w tym również do użytkowników bocznic kolejowych);

zacytuję te punkty:

4)            Zarządcy infrastruktury (w tym użytkownicy bocznic kolejowych) dokonają przeglądu wszystkich eksploatowanych przejazdów kolejowo-drogowych w następujących aspektach:

a)           prawidłowości sporządzania metryk;

b)           weryfikacji na gruncie spełnienia warunków technicznych, w szczególności w zakresie widoczności na przejazdach.

Do czasu zapewnienia zgodności z obowiązującymi przepisami prawa, zarządcy wdrożą odpowiednie środki bezpieczeństwa, w tym również ograniczenia eksploatacyjne.    .’

5)            Zarządcy infrastruktury (w tym użytkownicy bocznic kolejowych) zweryfikują protokoły diagnostyczne (dotyczy to również innych dokumentów wynikających z przeglądów budowlanych) pod kątem stwierdzonych w nich nieprawidłowości oraz etapu ich usunięcia.

Do czasu usunięcia wszystkich stwierdzonych nieprawidłowości zarządcy wdrożą odpowiednie środki bezpieczeństwa, w tym również ograniczenia eksploatacyjne.

Zanim jednak odpowiemy na te pytania Pan Prezes UTK, zachęca nas do zapoznania z Raportem nr PKB WK/O 1/2019 z badania poważnego wypadku kat. ‚A2I zaistniałego 13 czerwca 2018 r. o godzinie 12:54 na przejeździe kolejowo-drogowym kategorii D, szlak Szczecin Podjuchy – Daleszewo Gryfińskie, tor nr 2, w km 342,231 linii kolejowej nr 273 Wrocław Główny – Szczecin Główny, który przedstawił nam w załączniku do wysłanego pisma.

Czyli najpierw zapoznajemy się z raportem. Ponieważ ja zajmuję się infrastrukturą kolejową i z takimi wypadkami jak opisano w Raporcie nie mam do czynienia (i tak naprawdę nie chcę mieć i nikomu nie życzę) zaprosiłem Pan Krzysztofa (pozdrawiam bardzo serdecznie, tak to ten Pan co często o nim piszę, jeden z najlepszych właśnie jeżeli chodzi o prowadzenie spraw po wypadkach czy zdarzeniach kolejowych) do poprowadzenia specjalnego szkolenia. Nie minął dzień jak nazbierała się cała sala i ze względu na brak miejsc pozostałym osobom musimy odmawiać. Całodniowe szkolenie odbędzie się w Katowicach w dniu 13.11 bo przecież udzielić odpowiedzi trzeba do 15.11.2019 r.

No tak to wreszcie mamy Ciebie „bardziński” wykorzystujesz perfidnie „ten strach” – 5000 euro za każdy dzień zwłokiaby zarobić na kursie. Otóż, nie szkolenie jest zupełnie za darmo, ale przede wszystkim dla firm, które mają podpisane umowy na zarządzanie bezpieczeństwem bocznicy z naszą Kancelarią Specjalistów Bezpieczeństwa Kolejowego Sp. z o.o., (tu też może trochę reklamy: Jak ktoś chce niech się zwróci na e-mail: w.bardziński@ksbk.pl przedstawię ofertę na zarządzanie bezpieczeństwem bocznicy, koszt naprawdę nie jest duży, za to jak są pewne problemy postaramy się je rozwiązać).

To szkolenie zacznie oczywiście Pan Krzysztof, omówi ten wypadek z Raportu oraz inne wypadki, zdarzenia kolejowe ale bardziej te które miały miejsce na bocznicach, potem będzie część warsztatowa gdzie pomożemy odpowiedzieć na pytania zawarte w pkt. 4 i 5. Całość szkolenia kończy się oczywiście wydaniem Certyfikatu o ukończeniu takiego szkolenia.  

No, dobrze, koniec tego chwalenia i bierzemy się do roboty.

Szanowni Państwo, przy realizacji punktów:

– prawidłowości sporządzania metryk;

– weryfikacji na gruncie spełnienia warunków technicznych, w szczególności w zakresie widoczności na przejazdach;

– weryfikacja protokołów diagnostycznych pod kątem stwierdzonych w nich nieprawidłowości oraz etapu ich usunięcia;

– podjęcia odpowiednich środków bezpieczeństwa, w tym również ograniczeń eksploatacyjnych

radził bym zatrudnić osobę z uprawnieniami w zakresie linii, węzłów i stacji kolejowych, bo tu potrzebna jest nie tylko specjalistyczna wiedza ale też duże doświadczenie. Ja taką wiedzę nie chwaląc się posiadam, mam też uprawnienia, ale zawsze na przejazdy zabieram z sobą Władysława (pozdrawiam serdecznie Władku Ciebie i Cieszyn). Władysław nie tylko ma uprawnienia ale pracując kilkadziesiąt lat na kolei zajmował się głównie przejazdami, stąd ma też bardzo duże doświadczenie. Ale wiedza nie boli stąd dla chętnych zalecałbym po zapoznaniu z Raportem, zanim weźmiemy się za metryki przejazdów, zapoznać się z Rozporządzeniem Ministra Infrastruktury i Rozwoju z dnia 20 października 2015 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać skrzyżowania linii kolejowych oraz bocznic kolejowych z drogami i ich usytuowanie (Dz. U. z 2015 r. poz. 1744 z późn. zm.), na poniższych przykładach napiszę Państwu kto ma opracować metrykę przejazdu i na co zwrócić uwagę przy ich prawidłowym sporządzeniu. Zacznijmy od sprawy najważniejszej, ustalić do kogo należy dany przejazd:

Przykład 1 – od ulicy głównej w mieście tak dla przykładu od ulicy Mickiewicza biegnie jezdnia bez chodnika do bramy naszego zakładu. Tą jezdnię przecina tor kolejowy prowadzący do naszej bocznicy. Grunt na której biegnie jezdnia i tor należy do naszego Zakładu to tu pamiętać musimy że wypełniając metrykę  przejazdu kolejowo-drogowego/przejścia jesteśmy jednocześnie Zarządcą Kolei i Zarządcą Drogi.

Przykład 2 – nasz Zakład jest zlokalizowany wzdłuż ulicy miasta tak dla przykładu przy ulicy Kościuszki. Ulicę Kościuszki „przecina” nasz tor dojazdowy do naszego zakładu. Ulica jest na gruntach Miasta np. Częstochowy, a infrastruktura toru dojazdowego należy do naszego Zakładu. W tym przypadku zwracamy się do Zarządcy Drogi o wypełnienie metryki w części dla niego określonej lub podanie danych dotyczących Zarządcy Drogi. Ważnym jest tutaj aby Zarządca Drogi podał nam – natężenie ruchu drogowego – bo na tej podstawie oraz na podstawie natężenia ruchu kolejowego otrzymamy iloczyn ruchu, będący jedną z informacji służącej do określenia kategorii przejazdu.

Przykład 3 – Zaraz za stacją kolejową w naszym torze jest zlokalizowany przejazd. Jest on na gruntach Skarbu Państwa i należy do PKP PLK S.A. jest zabezpieczony w rogatki sterowane z nastawni dyżurnego ruchu. W tym przykładzie pomimo, że tor dojazdowy prowadzi tylko do naszej bocznicy na podstawie umowy będziemy płacić za jego obsługę i wtedy my za ten przejazd nie odpowiadamy, nie musimy mieć na niego metryki.

Uważajcie jednak Szanowni Państwo, każdy przypadek może być inny i wymagający indywidualnego podejścia. Miałem takie przypadki (Panie Andrzeju, pozdrawiam serdecznie – szkoda, że Pan przeszedł na inne stanowisko), że w sumie niewielki przejazd ale było z trzech właścicieli gruntu. Napisaliśmy do Gminy bo ich była droga prowadząca przez przejazd, dostaliśmy odpowiedź, że droga jest owszem Gminy ale co do przejazdu w drodze mamy szukać właścicieli. Całe szczęście, że trochę dalej w tej samej drodze był przejazd PKP PLK, która miała ten sam problem. Jak z tego wyszła? Na znakach drogowych z tyłu oraz przy drodze wywiesiła ogłoszenia, że w związku z planowanym zamknięciem przejazdu wzywa się właścicieli gruntów itd., itp. A ponieważ nikt się nie zgłosił bo tak naprawdę to właściciele tych gruntów też by musieli sypnąć jakimś groszem za ich utrzymanie – przejazd zlikwidowano, a my przez analogię, postąpiliśmy podobnie, wiadomo też powiadomiliśmy o zamknięciu przejazdu gminę i straż pożarną.

Powyżej napisałem o przejazdach publicznych, czy dotyczy to przejazdów wewnątrz zakładowych? Otóż, możemy dyskutować, część osób powie, że tak, a część osób powie, że nie. Ja staram się zawsze przekonywać, że nawet dla przejazdów wewnątrz zakładowych wykonać te metryki, w sumie pracy nie tak dużo a śpimy spokojniej.

Kolejny punkt na który mamy udzielić odpowiedzi to – weryfikacja na gruncie spełnienia warunków technicznych, w szczególności w zakresie widoczności na przejazdach. Jest to punkt 6 metryki. O widoczności przejazdu kolejowo-drogowego i przejścia z drogi przeczytamy w załączniku nr 3  Rozporządzenia Ministra Infrastruktury i Rozwoju z dnia 20 października 2015 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać skrzyżowania linii kolejowych oraz bocznic kolejowych z drogami i ich usytuowanie (Dz. U. z 2015 r. poz. 1744 z późn. zm.).

Proszę Szanownego Państwa, w swojej praktyce spotkałem się z sytuacją, że przewoźnik kolejowy, ponieważ ma kłopoty kadrowe z pracownikami, „wymusił” na jednej z bocznic rezygnację na jednym z przejazdów z kierowania ruchem. Tak jak dawniej (Regulamin z 2015 r.) w którym były zapisy w regulaminie pracy bocznicy:

Manewry przez przejazd wolno prowadzić przy zachowaniu następujących warunków:

  • należy zatrzymać pojazdy drogowe,
  • prędkość jazdy nie powinna przekraczać 5 km/h,
  • zbliżając się do przejazdu, maszynista obowiązany jest podać dźwiękowy sygnał ostrzegawczy.
  • W razie pchania taboru manewrowy powinien znajdować się na pierwszym pojeździe lub poprzedzać go oraz podawać odpowiednie sygnały.

Przy uzgadnianiu nowego regulaminu pracy bocznicy w roku 2019 nakazano nam „wyrzucić” punkt: Należy zatrzymać pojazdy drogowe, no tak powiecie Państwo, przecież regulaminu pracy nie uzgadnia przewoźnik tylko zarządca linii kolejowej z którą bocznica jest połączona. A to właśnie przewoźnik zatelefonował do zarządcy linii kolejowej i to ten zarządca powiedział, że z tym punktem tego regulaminu nie uzgodni. Myślicie Państwo, że fantazjuję, co zarządca linii kolejowej ma do przejazdu zlokalizowanego na drodze będącej własności bocznicy i infrastrukturze należącej do bocznicy? Otóż ma, jeszcze istnieją takie osoby, które myślą, że tak jest jak było dawniej, tzn. wszystkie przejazdy oprócz wewnątrz zakładowych należały do kolei. A proszę Państwa mamy rok 2019 i jeszcze do nie wszystkich dotarło, że się zmieniło, zmieniło to wszystko właśnie to ww. Rozporządzenie gdzie my jako bocznica jesteśmy określani – „Zarządcą kolei” takim samym jak przykładowo PKP PLK S.A., różni nas tylko, że my mamy często jeden przejazd a PKP PLK S.A. ma ich tysiące. Dlatego cieszy mnie to pismo Prezesa UTK, bo jak jeszcze do kogoś nie dotarło, że to my, nasza bocznica, nasz Prezes Firmy, odpowiada za nasze przejazdy – to wreszcie może dotrze. Bo to nie jest tak, że „bardziński” szuka dziury w całym, na tym omawianym wyżej przejeździe jest tak, że przy podjeździe samochodem do linii zatrzymania nadjeżdżający pociąg zobaczymy jak będzie 3 – 4 metry przed przejazdem, bo utrudnienia w widoczności są poprzez obiekty budowlane, bramę, ogrodzenie i inne. Tak naprawdę to kierowca powinien auto zatrzymać, wysiąść zobaczyć czy pociąg nie nadjeżdża, wskoczyć potem szybko do auta i przejechać tor. Ale takiego przejazdu nie ma w ww. Rozporządzeniu, trzeba by było go dopisać, może dać mu kategorię „S” od słowa – sprint.

Tak, że teraz dzięki pismu Prezesa UTK, napiszemy w powyższej sprawie, że zmieniamy kategorię przejazdu z kat „D” na kategorię „A” – przejazdy kolejowo-drogowe, na których ruch drogowy jest kierowany: przez uprawnionych pracowników zarządcy kolei lub przewoźnika kolejowego, posiadających wymagane kwalifikacje. Zwrócimy się do zarządcy linii kolejowej o dokonanie zmiany w regulaminie pracy bocznicy i teraz jak tej zmiany zarządca linii kolejowej nie uzgodni, uzasadniając to jak wcześniej słowami:

„W odpowiedzi na Wasze pismo z dnia ???? 2019 r (nazwa zarządcy linii kolejowej) informuje, że podtrzymuje stanowisko w kwestii usunięcia zapisu  – Należy zatrzymać pojazdy drogowe. Zapis ten jest niezgodny z postanowieniami § 10 ust 4 Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 18 lipca 2005 r w sprawie ogólnych warunków prowadzenia ruchu kolejowego i sygnalizacji – z późniejszymi zmianami.

Nadmienia się, że do zatrzymywania pojazdów drogowych uprawnione są osoby spełniające określone warunki tj. osoby posiadające udokumentowane szkolenie przez policję w zakresie kierowania ruchem drogowym i wyposażone w odpowiednie sygnały”.

Nie będę się pastwił nad tą treścią, powiem krótko, „co ma piernik do wiatraka”. Sprawy nadawania kategorii przejazdu czy kto odpowiada za dany przejazd w omawianym przypadku Zarządcą kolei – jest właściciel bocznicy a nie zarządca linii kolejowej – reguluje to omawiane rozporządzenie z dnia 20 października 2015 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać skrzyżowania linii kolejowych oraz bocznic kolejowych z drogami i ich usytuowanie (Dz. U. z 2015 r. poz. 1744 z późn. zm.), a nie rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 18 lipca 2005 r w sprawie ogólnych warunków prowadzenia ruchu kolejowego i sygnalizacji, które jak sama nazwa wskazuje mówi o prowadzeniu ruchu i sygnalizacji.

Nie mamy widoczności na przejeździe i uważamy, że musi mieć nadaną kat „A” to nadajemy mu kat „A” – koniec kropka.

Szanowni Państwo, zresztą uważam, że głównie na bocznicach gdzie mamy niewielkie prędkości (nie tak jak na infrastrukturze PKP PLK gdzie pędzą już pociągi powyżej 200 km/h), przy słabej widoczności najlepszym i najbardziej bezpiecznym jest nadanie dla przejazdu kat „A”, na których ruch drogowy jest kierowany: przez uprawnionych pracowników zarządcy kolei lub przewoźnika kolejowego, posiadających wymagane kwalifikacje. Po prostu nie ma błędu. Pociąg zatrzymuje się przed przejazdem, osoby uprawnione zatrzymują obustronnie ruch (stąd muszą być 2 pracownicy) i dopiero jak widzą, że pociąg może wjechać na przejazd dają sygnał kontynuowania jazdy. Proste, bezpieczne i tanie (jak byśmy chcieli rogatki to około 400 – 500 tysiaków nie jest nasze).

Tak, że jest „okazja” do uregulowania tych spraw, zachęcam tam gdzie istnieje taka możliwość zmieniajmy kategorię przejazdów zawsze na wyższą np. z „D” na „A”, zapewni nam to więcej spokoju, a spokój to zdrowy sen, a zdrowy sen to Zdrówko, którego to Szanownemu Państwu życzę jak najwięcej: WB. Fotki – Targi Trako 2019 – witold bardziński

.