Budujemy bocznicę kolejową!

Dodane 10 lipca 2022 przez Witold Bardziński

Chciałoby się zaśpiewać:

„Zbudujemy nową Polskę, zbudujemy taki świat, w którym wszystko będzie lepsze, w którym nowy będzie ład. W którym wszystko będzie lepsze, w którym nowy będzie ład. Najpiękniejsze miasta, najpiękniejsze wsie, zbudujemy Polskę piękną jak we śnie…”.

Autor tekstu: Zbigniew Przyrowski; Kompozytor: Henryk Swolkień; Rok wydania: 1954; Wykonanie oryginalne: Chór i Orkiestra PR.

No i się okaże, że dojdzie o mnie opinia z podejrzeniem o sarkazm, którego to nie brakowało podczas ostatniego spotkania w którym to towarzyszył mi Pan Zbigniew (pozdrawiam serdecznie, życzę Zdrówka) projektant w specjalności budownictwa kolejowego. A co w nas powodowało, że nasza opinia, złośliwa ironia, szyderstwo i pesymistyczny sposób ujmowania rzeczywistości był podczas tego spotkania… Zacznę od początku…

Szanowni Państwo to nie jest tak, jak można zaobserwować u naszych kochanych pociech, że często na podłodze układa się budowle z klocków, wybudowany domek postawi się centralnie, koło domku autko, nawet kilka itd., no i przychodzi Mikołaj i nasz kochany Wnusio dostaje od tego z siwą brodą dziadka, piękny karton z kolejką… za chwilę podchodzi do Mikołaja nasza kochana Wnusia i dostaje piękny pokój dla lalek… no i wszyscy uśmiechnięci, zadowoleni… Mikołaj może nie tak za bardzo… bo jak był mały to takich prezentów nie otrzymywał, bardziej rózgę, chociaż tak pięknie zaśpiewał piosenkę z tekstem – powyżej…

Poszedł Mikołaj… no i się zaczyna walka o miejsce… Mamo, tato on cały pokój zajął swoimi zabawkami i jeszcze tą kolejką…

Po prostu myśli sobie braciszek, moja siostra nie ma pojęcia o budownictwie kolejowym… dobrze, że jest tata, który to  wiadomo na wszystkim się zna, bierze po kolei tzn. wg., nowoczesnych zasad wychowania dzieci – kto bardziej płacze i krzyczy, ten dostaje to co chce, aby nie płakał i nie krzyczał dalej w tym przypadku pierwszy jest pokój dla lalek, potem domki, i na koniec tata łączy tory… ale czym dalej je łączy, to pomimo przesuwania tory ciągle tak się układają, że muszą przejść przez pokój dla lalek albo przez budynki… ale można to wszystko jeszcze jakoś pogodzić, nasz dzielny tato jest bardzo kreatywny i przestawia w taki sposób pokój dla lalek i budynki, że w efekcie końcowym uzyskuje piękny zharmonizowany obraz na podłodze w pokoju z pięknie ułożonymi torami… zresztą do czasu, bo przychodzi Ciocia z pieskiem, wiadomo który przecież nic nie zrobi… itd., itp…

Szanowni Państwo, budując nową bocznicę czy budując nawet nową halę dla której planujemy również połączenie torowe zaczynamy nie od projektu hali w terenie – tylko zaczynamy od zaprojektowania układu torowego. Czyli najważniejsze!!! Po pierwsze układ torowy, potem hala!!! Tylko często tutaj jest problem podobny jak w powyższym Mikołajowym przykładzie, co jest ważniejsze pokój dla lalek i budowle – powie projektant hali… najważniejsza jest hala!! Nie! Nie! – Najważniejsze są tory powie projektant kolejowy!!!

A zycie jakie daje odpowiedzi? Podam przykłady:

Przykład 1.

Tak z 20 lat temu powstawał nowoczesny zakład u nas w Gliwicach. Powstawał na terenach jednej z dzielnic przemysłowych. Projektant zakładu w odległości 300 metrów „widział” istniejące tory. Hale wybudowano i coś było nie tak bo łuk do połączenia torów z nową bocznicą wychodził w granicach 120 metrów… Pamiętam, poleciłem wówczas jednego z projektantów kolejowych, który wówczas zaprojektował to połączenie… podsumowując… zrobił co mógł, udało się uzyskać promienie z których 3 łuki miały promienie R około 180 metrów … Taki łuk o promieniu R = 184 metry powstał również w przejeździe kolejowym (publicznym o dosyć dużym nasileniu ruchu drogowego).

Pan Zbigniew, lubi Przepisy, o bardzo lubi… a nawet Przepisy nie tylko bardzo dobrze zna, ale i bardzo przestrzega, więc zanim złoży swój podpis pod projektem ułożenia płyt dla tego wymagającego naprawy ww. przejazdu położonego w łuku o promieniu R = 184 m, powołuje się na Rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Rozwoju z dnia 20 października 2015 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać skrzyżowania linii kolejowych oraz bocznic kolejowych z drogami i ich usytuowanie,  gdzie wyraźnie pisze:

§ 36. 1. Żłobki na przejazdach kolejowo-drogowych powinny spełniać łącznie następujące warunki:

1) umożliwiać swobodne przejście obrzeży kół pojazdu szynowego pomiędzy nawierzchnią drogową na przejeździe kolejowo-drogowym ułożoną wewnątrz toru a szynami;

2) szerokość mierzona 14 mm poniżej górnej powierzchni główki szyny dla linii kolejowych normalnotorowych i 10 mm dla linii kolejowych wąskotorowych, osiągnięta przez właściwe ułożenie nawierzchni drogowej, powinna wynosić nie mniej niż:

a) 60 mm – w torach prostych i na łukach o promieniu 350 m lub większym,

b) 70 mm – na łukach o promieniu 250 m do 350 m,

c) 80 mm – na łukach o promieniu mniejszym niż 250 m;

Czyli w naszym przypadku rowek powinien mieć 80 mm!!!

No więc Pan Zbigniew łapie za telefon, też pisze e-maile po producentach:

Przejazd znajduje się w ciągu głównej ulicy z dodatkowymi chodnikami dla ruchu rowerowego oraz pieszego. Szerokość przejazdu to 20,00 m , kąt skrzyżowania z drogą to około 62 Stopnie. Utrudnieniem dla projektanta jest tor w łuku o promienieniu R=184 m. Tor bez przechyłki. Przy takim układzie torowym musimy uzyskać prześwit toru 1450 mm oraz zachować szerokość żłobków przyszynowych 80 mm.

Jaka jest odpowiedź, a nawet jej brak, tylko odesłanie do strony firmowej gdzie napisano, że: „nawierzchnia (tego rozwiązania – tego producenta) przeznaczona jest do zabudowy na prostej, krzywej przejściowej i na łuku o promieniu R ≥380 metrów”.

No więc, co dalej? Nie pomagają argumenty:

Panie Zbigniewie przez prawie 20 lat ten rowek był 60 mm i nic się nie stało… co Pan???

Ale ten argument w ogóle nie trafia do Pana Zbigniewa, który wycofał się z tego projektu. Pan Maciej (równie pozdrawiam gorąco) walczy dalej… do tematu wrócimy…

Przykład 2.

Bocznica istnieje od wielu lat, ale ostatnio coś nie bardzo dobrze przędzie, to szefostwo bardzo się ucieszyło jak znalazł się kupiec który kupił część hal i bocznicę kolejową!!! Przy sprzedaży zapewniono kupującego, że kupuje super obiekt z bocznicą którą można bezpiecznie eksploatować bo ma ważne Świadectwo bezpieczeństwa bocznicy i nowa bocznica jako współużytkownik „sprzedającego” też może działać na podstawie tego Świadectwa!!!

Ponieważ Inwestor który kupił bocznicę to bardzo poważny Inwestor!!! Jestem pod wrażeniem bo nie tylko czuć to we wzajemnych kontaktach ale też po firmach które zatrudniają. Pracuje dla tego Inwestora jedno z najlepszych biur architektonicznych i to właśnie to biuro postanowiło skorzystać z wiedzy Pana Zbigniewa bo zauważono, że z nowo projektowanymi halami produkcyjnymi i połączeniem torowym do nich jest coś nie tak… Pan Zbigniew dwoił się i troił chcąc aby ten łuk miał minimalny promień najlepiej R = 190 metrów, ale w tym przypadku przy istniejących budowlach i przez to trochę wymuszonej lokalizacji budowy nowej hali ten łuk musi mieć promień R = 150 metrów.

Co się z tym wiąże… wie to i to bardzo dobrze, praktykant który mi ostatnio towarzyszy w przerwie wakacyjnej – Karol (pozdrawiam Ciebie Karolu i Twoich Rodziców z życzeniami Zdrowia, Karol pomimo wieku ma 16 lat jest uczniem, zaraz po wakacjach wejdzie do 2 klasy Technikum Kolejowego i ma olbrzymią wiedzę… no dobra, dobra nie rozpędzam się w myśl zasady nie chwal dnia przed zachodem słońca…) wracam do tematu, otóż Karol wie, że po takim łuko o promieniu R = 150 metrów lokomotywa serii SM 42 (najbardziej popularna lokomotywa przewoźników dedykowana dla pracy manewrowej) będzie miała bardzo duże trudności w poruszaniu się w łuku o takim promieniu, nie mówiąc o możliwości wykolejenia, na pewno o wiele szybciej zużyją się obręcze kół a też bardzo ucierpi nawierzchnia nie tylko zużycie główek szyn ale też nastąpi przesunięcie płytek, ścinanie wkrętów itd., itp… dla torów o takim łuku dedykowaną lokomotywą jest wówczas np. lokomotywa 401 Da, ale tego typu lokomotywami nie dysponują znowu firmy przewoźników, bo „nie pociągną” znowu dużej ilości wagonów…

No dobrze, zostawmy już temat lokomotyw, poproszę Karola, niech napisze o tych „subtelnych” różnicach. Bo np. dlaczego nie zastosować w tym przypadku przyciągarek wagonowych??? (fachowa nazwa – linowe urządzenie przetokowe). Bo tu znowu wracamy do Pana Zbigniewa, dla łuku o promieniu R=150 metrów to się nie da technicznie zrobić!!! A Pan Krzysztof (żaden widzę mój blog nie obejdzie się bez Pana Krzysztofa – Krzysztof dużo Zdrówka, widzimy się 13.07 na Szkoleniu) powie: Każdy ruch manewrowy może być wykonany przez pracownika kolejowego – tzn. „przyciągarkę” wagonów może obsługiwać tylko i wyłącznie osoba z uprawnieniami ustawiacza!!! No to zastosujmy pojazd na bazie ciągnika np.: typu Orion, no fajnie ale tutaj dobrze by było aby ten delikwent miał wówczas uprawnienia nie tylko ustawiacza ale również maszynisty i oczywiście kierowcy ciągnika również – takie 3 w jednym…

Widzicie Państwo jak niby to z małego problemu mamy wielki problem!!! Tak tutaj wykazują się Pan Zbigniew, Pan Maciej, Krzysztof i Karol… a ja też mam głos!!!

Firma sprzedała bocznicę, ma ważne świadectwo bezpieczeństwa i powiedziała a nawet zapisała, że nowa bocznica może spokojnie na bazie tego Świadectwa eksploatować bocznicę??? Bo jest współużytkownikiem ich bocznicy…

Co „bardziński” na to powiesz? Otóż, nie!!! Moim skromnym zdaniem – kupujący bocznicę na podstawie aktu notarialnego powinien wystąpić z wnioskiem do Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego o wydanie Świadectwa bezpieczeństwa, a sprzedający jeżeli sprzedał całość bocznicy powinien wystąpić na podstawie Umowy o wygaszenie świadectwa bezpieczeństwa lub jeżeli sprzedał część bocznicy to na to część którą nie sprzedał powinien wystąpić o zmianę w swoim Świadectwie bezpieczeństwa. Tutaj co poniektórzy powiedzieli by „nowemu użytkownikowi bocznicy” jak nie macie świadectwa na tą bocznicę to Prezes UTK da Wam karę 2 procent od ubiegłorocznego przychodu!!! Brr!!! Brr!!! Aż mnie przeszły ciarki!!! Nie tak szybko, przede wszystkim bocznica musiała by być eksploatowana… itd., itp… a też, naprawdę, nie bójcie się, wystarczy czasami zatelefonować do Urzędu Transportu Kolejowego i Wam pomogą, doradzą…

I wówczas wszyscy razem zaśpiewamy:

„Zbudujemy nową Polskę, zbudujemy taki świat, w którym wszystko będzie lepsze, w którym nowy będzie ład. W którym wszystko będzie lepsze, w którym nowy będzie ład. Najpiękniejsze miasta, najpiękniejsze wsie, zbudujemy Polskę piękną jak we śnie…”.

Dużo Zdrowia, życzy Państwu: Witold Bardziński

Fotki – wróćmy z tego snu (fotki ze Stanów) do rzeczywistości  – fotki z okien pociągu: Gliwice – Katowice. O! O!! Ooo!!! Pochwalić bardzo – Koleje Śląskie – klima, punktualnie, czysto, miła obsługa… zmienia się zmienia bardzo, no niestety cena też… jako senior zapłaciłem 16,40 PLN w obydwie strony, jak na jedną osobę przy przeliczeniu spalonego paliwa gdybym chciał jechać autem do tego opłacić parking – Koleje Śląskie górą, ale jak chcemy jechać już w dwie osoby nie mówiąc o większej liczbie pasażerów to tłumaczy czemu w tych pociągach za dużo osób nie podróżuje… a jak by te wszystkie osoby co dojezdżają codziennie jedno osobowo autem do pracy dojezdżały pociągiem? A na dworzec dochodziłyby pieszo? Pociągi byłyby pełne a też bylibyśmy bardziej szczupli itd., itp…

.